Wednesday, 20 September 2017

Time for a change! / Czas na zmianę!

The time has come to make some move - with all the internet changes, new opportunities and new directions my art is evolving, it seems the good idea to move into a new place. I will keep blogging on my website - bozenawojtaszek.com
On daily basis we can meet on instagram, just follow @bozena_wojtaszek
And to get more insight views on my art process, inspirations and developments subscribe to my NEWSLETTER!
See you on the new patches!
Czas na zmianę - wszystko się zmienia to i ja coś zmienię :) Przenoszę się z blogowaniem na moją stronę - www.bozenawojtaszek.com.
A na co dzień można mnie spotkać na instagramie, @bozena_wojtaszek.
No i jeszcze coś dla bardzo ciekawych tajników mojego procesu twórczego, inspiracji i rozwoju - NEWSLETTER!
Do zobaczenia na nowych ścieżkach!

Tuesday, 27 June 2017

Botanical garden in a scale / Mały ogród botaniczny

Hello again after a long break! Well, I'm still working but mostly on secret projects and little or nothing to show. But now it's different - I finished this little jewel and have to share it with you immediately. The story of this "Botanical garden" started one year ago. Just after coming back from "Ziołowy Zakątek" - botanical herbal garden mentioned here many times.
Witam po nieoczekiwanej przerwie! Tak to, niestety jest, gdy się pracuje nad rzeczami nie-do-pokazania-na-razie, nie ma o czym pisać :) Ale dzisiaj jest - skończyłam taki drobiazg i muszę go Wam pokazać natychmiast. Idea  tego "Ogrodu botanicznego" narodziła się rok temu. Zaraz po powrocie z prawdziwego ogrodu w Zielonym Zakątku.
I knew and told you that the beauty and meaning of this garden made a huge impact on me. And the idea of embroidering small botanical garden went live immediately after the return.
Wiedziałam i mówiałam Wam, że urok tego ogrodu wywarł na mnie duży wpływ. Od razu postanowiłam uchwycić i zatrzymać go w tkaninie.
Yes, that's how I put many different patches for a background. And over dyed them with green. I wanted to capture all the diversity of plants which makes this place almost overwhelming but in a very good sense - you can literally dive there into herbs and plants of many species. And I didn't want to embroider every single one of them :)
Tak, taki był początek - różne kolorowe skrawki zszyte w "rabatki" i ufarbowane na zielono. Trochę tak, jak w tym prawdziwym ogrodzie - wielka rozmaitość gatunków wzajemnie się przenikająca i uzupełniająca, bioróżnorodność w pełnym tego słowa znaczeniu. A ja oczywiście nie chciałam haftować tego mnóstwa gatunków, chciałam tylko oddać atmosferę tego magicznego miejsca.
I also didn't want to depict any particular species - it was all about the feelings. That's why I wanted to embroider and quilt it by hand. So when I wanted to bring back this relaxing feeling of being in a real garden, I simply opened "Garden of Eden" (one of my botanical bibles), choose the plant and place for it and let my fingers play.
Nie miałam tu również żadnych ulubionych roślin do przedstawienia - chodziło o takie ogólne, roślinne emocje. Dlatego chciałam to szyć ręcznie. I wyglądało to tak, że jak miałam nastrój na zanurzenie się w takim zielonym oceanie spokoju, znajdowałam sobie roślinkę w "Garden of Eden", szukałam dla niej odpowiedniego miejsca i pozwalałam palcom działać.
You see what I mean? Very meditative process it was.
Widzicie? Bardzo medytacyjne zajęcie.
And oh, so joyful :) But it took one year to complete it (despite its small size - 13 x 17). You really need this special inner pace to work on something like this. No matter your skills (I'm rather fast and skilled, I guess), it is a slow process. There are thousands decisions you make along the way, every stitch has a meaning. You don't paint by numbers, you paint as you go.
Czysta radość. Ale roku potrzebowałam, żeby to skończyć (pomimo skromnego rozmiaru - 33 x 43 cm). No ale potrzeba do tego wyjątkowego spokoju umysłu i koncentracji. Nie jest to kwestia umiejętności technicznych (szyć raczej umiem i to szybko!), tu ciężko przyspieszyć. Każdy ścieg ma znaczenie, kolor nitki, kierunek, trzeba po prostu wolniutko płynąć i nie rozglądać się na boki. Jest tylko plan ogólny, a każdy następny krok wynika z poprzedniego.
Just take a side look:
Zobaczcie z boku:
Nice texture, isn't it? I decided to "frame" it with delicate silk fabric to keep the central part standing out. And I didn't have to choose the binding. Because the binding just came out of the blue - last week I received this lovely decorative tape from a close friend who had no idea about this project. Yes, it is this small dose of magic which just happens :)
Całość obramowałam cienkim jedwabiem, a lamówki nawet nie musiałam wybierać - sama do mnie przyszła. Tydzień temu dostałam taką pamiątkę z wakacji od przyjaciółki, która o tym projekcie nie miała zielonego (a jakże!) pojęcia. Tak, to taka odrobina magii, kiedy zagadki same się zgadują :)
And I know that it is not fashionable nowadays to create pieces like this. It doesn't pay off. Fortunately I'm an old school - it doesn't pay off but it is worth to :) And now I will shut up and let you dive into more details, please enjoy!
I oczywiście zdaję sobie sprawę, że tego typu projekty nie są teraz modne, bo nie są opłacalne. Na szczęście jestem staromodna i zgadzam się z klasykiem - nie opłaca się, ale warto. A teraz już się zamykam i dorzucam jeszcze kilka obrazków :)

Thursday, 13 April 2017

New flock of birds / Nowe stado ptaków

You may remember the birdhouse art quilt I made some time ago (it is HERE). Now I wanted to play with the same idea and to work on some variations. So here is the brand new "Birdhouse in blue":
Może pamiętacie domek dla ptaków, który uszyłam jakiś czas temu (jest TUTAJ). Teraz wróciłam do tego pomysłu i spróbowałam innych wariantów. No i mamy "Birdhouse in blue":
 But wait, there is another one - in beige:
Ale to nie koniec, jeszcze jest w beżu:

Both of the pieces are small, with fewer birds, different but coming from the same background.
Obydwa są małe, z kilkoma tylko ptaszkami, zupełnie inne w klimacie ale wyrosły na tej samej bazie.
And here they are hanging together:
A tak wiszą sobie razem:
While playing with the birds I realized that I kept singing to myself old song of The Queen "Spread your little wings and fly away...". I changed the focus and opened the cage :)
W trakcie szycia przyłapałam się na nuceniu starej piosenki The Queen "Spread your little wings and fly away...". Natchnęło mnie to do zmiany optyki i otwarcia klatki :)
Just one bird. Still in doubts but tempted to fly :)
Tylko jeden ptaszek. Pełen wątpliwości, ale wszystko kusi, żeby polecieć :)
Fly high all! And... have a Happy Easter!
Wysokich lotów wszystkim! I... Wesołych Świąt!

Friday, 10 March 2017

Dragons story continued / Smoczej historii ciąg dalszy

My latest dragon comes not from my mind but from Polish folklore. You see that he isn't that nice and friendly as his former colleagues.
Mój najnowszy smok nie pochodzi z mojej głowy ale wprost z naszego folkloru i to z wysokiej półki. Nie jest jednak taki przyjacielski jak jego poprzednicy.
In fact he is fighting with St George.
Walczy - ze św. Jerzym.
And I didn't invent him, I used a template, but what a template it is!
Nie wymyśliłam go, użyłam szablonu, ale jakiego!
The model dragon is painted on the wall of a little Medieval church in a small mountain village Dębno. The church is on the heritage list because of the well preserved original medieval wall polychromy. I have never been there but... received this wonderful gift::
Ten smok pochodzi ze słynnego średniowiecznego kościółka w Dębnie. Sama tam nie byłam, ale dostałam fantastyczny prezent na jego temat:
It is a very well done documentation (with iconography!) of this church written and drawn by our famous folklorist Stanisław Barabasz (I've got some more of his works about folk art in the mountain area). That's where I learned the detailed story of the church and its decorations. And when I read about anonymous painters who wandered  in 15th century from village to village with their templates, looking for a wall to decorate and when I found a dragon in those templates I had to recreate it in textile.
To jedna z wielu teczek Stanisława Barabasza, badacza i dokumentalisty podhalańskiej sztuki ludowej, w całości poświęcona temu kościołowi. I gdy tylko przeczytałam o XV-wiecznych bezimiennych malarzach, którzy chodzili ze swoimi szablonami od wsi do wsi w poszukiwaniu miejsc do udekorowania i w dodatku zobaczyłam szablon smoka - musiałam uszyć swoją tkaninową wersję.
It is wooden church and the colors of the painted walls are still vivid. That's why I decided to place my dragon in rich and colorful setting.
Kościół jest drewniany, a polichromie wciąż żywe, więc i ja umieściłam smoczysko na kolorowej scenie.
 If you want to see some process picture, please visit the other blog of mine HERE.
And I'm going back to my more peaceful fantasy dragons.
Po więcej zdjęć z procesu szycia zapraszam do drugiego blogu TUTAJ  (niestety tylko po angielsku).
A ja wracam do moich mniej walecznych smoków lubiących kwiatki.

Thursday, 26 January 2017

Fire dragon / Smok ognisty

It looks that I'm totally into dragons now. This one comes with fire (the inner fire, of course). In Poland we have our famous dragon from Cracow (Wawel Dragon) and mine borrowed the setting from it:
Smoki mnie wciągnęły. Ten przyszedł z oniem (wewnętrznym ogniem, oczywiście). Lokalizację pożyczył od Wawelskiego:

He lives in the mountain with a castle on top but he doesn't eat sheep and loves flowers:)
Mieszka w górze z zamkiem na szczycie, ale nie je owiec i uwielbia kwiaty :)
Many flowers, one would say :)
Można powiedzieć, że nawet dużo kwiatów :)
 If you wonder about the relation between these two dragons, don't worry - they are friends!
A jeśli zastanawiacie się, jaki stosunek mają moje smoki do siebie, bez obaw - łączy ich przyjaźń!



Thursday, 12 January 2017

Where the dragon sleeps / Gdzie smok śpi

Welcome to the New Year and to my new work. I told you in the previous post that I'm bad with resolutions and prefer to go with the flow. Little did I know where this will take me right from the beginning of a year.
It started innocently with a picture:
Witam w Nowym Roku i z nową pracą. Mówiłam ostatnio, że nie jestem dobra w postanowieniach i raczej będę płynąć z prądem. Ale nie miałam pojęcia dokąd może mnie on zaprowadzići to od razu na wstępie nowego roku. A zaczęło się niewinnie, od zdjęcia:
https://500px.com/hemmings
photo by Luke Hemmings
 I was exposed to this picture by my friend, poet and writer Louis Hemmings who knows my interests quite well. The picture was taken by his son Luke and, as you may guessed, I loved it from the first sight. 
Coincidentally it has happened that I was reminded of a well known Medieval embroidered dragon:
 Pokazał mi je przyjaciel, irlandzki pisarz i poeta Louis Hemmings, który dobrze wie, co mnie może zainteresować. Zdjęcie zrobił jego syn, Luke i, jak się zapewne domyślacie, pokochałam je od pierwszego wejrzenia.
Krótko po tym, przypomniał mi się pewien całkiem sławny, średniowieczny, haftowany smok:
And suddenly I knew where this dragon sleeps!
I od razu wiedziałam gdzie ten smok śpi!
It is very friendly and peaceful dragon and I'm very happy that I found a forest for him.
Oczywiście jest bardzo łagodny i przyjacielski, dlatego cieszę się, że znalazłam mu taki fajny las do spania.
While stitching all the details I thought a lot about the meanders of creativity and the sources of inspirations.
Podczas misternej dłubaniny sporo rozmyślałam o niezbadanych ścieżkach twórczości i źródeł inspiracji.
But it wasn't until I was ready to write this post when I realized, that there's another possible influential factor which made an impact on me during the process - take a look at the January flower from the art calendar 2017 drawn and painted by my talented daughter:
Ale dopiero gdy byłam gotowa do napisania tego postu, uświadomiłam sobie, że jest chyba jeszcze jeden czynnik, który na mnie wpłynął - zobaczcie kwiatka ze styczniowej kartki kalendarza tradycyjnie wyprodukowanego przez moją zdolną córeczkę:
It is a dangerous thing to be surrounded by creative individuals - you never know where they will take you consciously or not. But what a beautiful ride it is! Thank you Louis, Luke and Olcha, my dragon wouldn't come to life without you :)
Niebezpieczna sprawa takie codzienne obcowanie z artystami - nigdy nie wiadomo dokąd cię poniosą, świadomie czy nie. Ale jaka to cudowna podróż! Dzięki Louis, Luke i Olcho, bez Was mój smok nigdy by się nie urodził :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Google+